|

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji za spotkania z Januszem Korwin-Mikke.
W poniedziałek 7 czerwca w naszej szkole gościliśmy kolejnego kandydata ubiegającego się o fotel prezydencki w najbliższych wyborach. Przyjechał do nas pan Janusz Korwin-Mikke, długoletni prezes Unii Polityki Realnej, obecnie związany z ugrupowaniem Wolność i Praworządność.
Debata rozpoczęła się jak zawsze od krótkiego powitania gościa i przedstawienia go uczestnikom. Choć może lepiej napisać „prawie jak zwykle”, bo pan Mikke już w pierwszych słowach zaskoczył część widowni, stwierdzając, że nie jest politykiem, bo, jak stwierdził, politycy to demokraci, a on jest normalnym człowiekiem. Potem było już tylko ciekawiej. Najpierw pan Mikke mówił o reformie polskiego systemu sprawiedliwości, którą nikt podobno nie chce się zająć, bo (cytując) „przy reformie hazardowej można wziąć w łapę, a tu się nie da”. Dlatego wg tego kandydata ustawą tą powinna się zająć właśnie przyszła głowa państwa. Prowadząca rozmowę Hanna Cichy spytała, jak pan Korwin-Mikke wyobraża sobie tę ustawę i czy podtrzymuje postulat wprowadzenia prawa, które zakazywałoby sędziom sądzić w swoich miejscach zamieszkania. Kiedy przywódca WiP stwierdził, że ten wniosek jest bardzo rozsądny, ponieważ zapobiegnie to nadużyciom w wydawaniu wyroków, Hanka zwróciła mu uwagę na sytuację sędziów, którzy w takim systemie będą mieli utrudniony dojazd do pracy i nie będą mieli czasu, aby np. dokładnie zapoznać się z aktami pracy. Jej troska o los pracujących została natychmiast skrytykowana, jako że wg pana Mikke ludzie pracy powinni być wyzyskiwani i nikogo nie powinno obchodzić, czy im wygodnie pracować w danych warunkach czy nie, bo rolą pracownika jest wytwarzać jak najwięcej dóbr, aby „człowiek po pracy”, jak sam to ujął mógł te dobra konsumować. Na pytanie, jak człowiek wyzyskiwany, a więc pracujący długo- tzn. zmęczony może wytwarzać więcej i lepiej i jak pracownik źle opłacany, tzn. o małej sile nabywczej może konsumować więcej pan Mikke nie udzielił odpowiedzi przechodząc szybko do tematu złodziejstwa w polityce. Otóż wszyscy sprawujący władzę są według pana Korwina-Mikke złodziejami, a nawet, cytując, bandytami, bo „bandytyzmem jest w biały dzień okradać cały naród”. Spytany, na czym to okradanie miałoby polegać odpowiedział, że na ściąganiu z ludzi niepotrzebnych podatków, niepotrzebnych, tzn. wszystkich, które nieprzeznaczone są na działanie aparatu państwa, a na np. pomoc socjalną, publiczną oświatę i służbę zdrowia. Według kandydata na prezydenta publiczna oświata nie powinna istnieć, bo psuje poziom, gdyż nie występuje w niej konkurencja tak jak w przypadku szkolnictwa prywatnego. Na pytanie, co z dziećmi, których rodziców nie stać na zapewnienie im nauki w placówce prywatnej pan Mikke odparł, że rodzice ci i tak płacą na szkołę w podatku, więc płaciliby po prostu z własnej kieszeni. Nie zagłębiał się przy tym w takie kwestie jak ta, czy np. ojciec alkoholik (załóżmy, że pracuje) przeznaczyłby swój podatek akurat na naukę dziecka. Ale według pana Korwina obowiązek szkolny powinien zostać zlikwidowany, bo, tu znów cytat „jak ktoś nie chce być mądry, to nie można go zmuszać”, tym samym być może rozważanie tych kwestii jest wg niego najzwyczajniej niepotrzebne.
Sądząc po reakcjach sali (zbiorowe wybuchy śmiechu przy co bardziej odważnych sądach) można stwierdzić, że widownia nie potraktowała tego polityka, czy „normalnego człowieka” zbyt poważnie, a przynajmniej większość uczniów nie zgodziła się z jego tezami. Jednak trzeba przyznać, że pan Mikke posiada umiejętność przedstawienia nawet najbardziej absurdalnej tezy w ten sposób, że jego rozumowanie wydaje się być bardzo logiczne. Na przykład cytując obficie Stary i Nowy Testament, umiał udowodnić obecnym w sali katolikom, że powinni być zwolennikami kary śmierci, a przywołując swoje doświadczenia z wcześniejszych dyskusji próbował udowodnić, że znaczna większość ateistów (czy to jakaś konkretna grupa o sprecyzowanych poglądach?) jest zdecydowanie przeciw aborcji. Tutaj argumenty o niepowtarzalności życia były, trzeba przyznać, bardzo trafne, natomiast w przypadku kary śmierci pan Mikke nie umiał się już wypowiedzieć, dlaczego ateiści także powinni być za jej przywróceniem.
Ogólnie odnosiłam wrażenie, że ten wyjątkowo płynnie posługujący się demagogią polityk przeczytał co najmniej kilkakrotnie wybitne dzieło A. Schopenhauera- „Erystyka”. Jeżeli się mylę, pozostaje mi pogratulować panu Korwinowi wrodzonego talentu do prowadzenia sporów, jako że w jego wywodach znaleźć można było większość sztuczek opisanych w powyższym dziele, jak choćby przechodzenie od ogółu do szczegółu lub szczegółu kompletne pomijanie czy wykazywanie racji swych tez na podstawie przypadków skrajnych. Pan Miikke jest też mistrzem w zmienianiu tematów, co udowodnił kilkakrotnie, kiedy teren, po którym stąpał w dyskusji wydał mu się już zbyt grząski.
Ta debata była niewątpliwie jedną z najbardziej burzliwych, jakie odbyły się w tej szkole w ciągu ostatnich pięciu lat, była też (ze względu na brawa i salwy śmiechu) jedną z głośniejszych. Wreszcie społeczność szkoły dostała to, na co od dawna czekała- polityka, z którym można ciekawie prowadzić spór, czyli takiego, z tezami którego większość się nie zgadza. Myślę, że to spotkanie przyniesie społeczności szkoły korzyści. Po pierwsze, jak już wcześniej wspomniałam, od pana Korwina-Mikke nawet najlepsi mogą uczyć się, jak sprawnie przekonywać rozmówcę do swoich racji, po drugie, można było zobaczyć, jak nie należy się wypowiadać o przeciwnikach (niekoniecznie politycznych) - mam na myśli określenia typu złodzieje, bandyci, idioci, ludzie nadający się do reedukacji, po trzecie, uczniowie mogli się nauczyć zachowywać spokój w sytuacji, kiedy ktoś głosi poglądy, z którymi kompletnie się nie zgadzają (nie piszę o wszystkich, ale było to widać np. podczas rozmów na temat właściwego z chrześcijańskiego punktu widzenia stosunku do kary śmierci) i wreszcie jak prowadzić spór tak, aby nie ucierpiała na tym kultura dyskusji.
Katarzyna Kwiecień 2inf1
|
postrzegania tej debaty ; )
Błyskotliwy i cyniczny w idealnej proporcji.