|
"Co się dzieje?” – pytasz sam siebie, obudzony przez piskliwy dźwięk swojego budzika. Chwilę się zastanawiając, wpadasz na myśl, że to właśnie dziś, odbędzie się wielkie wydarzenie, mianowicie przystąpienie do I klasy Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Sosnowcu.
Niewyspany, wręcz zmęczony ospale ociągasz nogę za nogą z zamiarem dotarcia do łazienki, aby tam wziąć odświeżający, morski prysznic. „Hura” myślisz sobie, gdy tylko przekręcisz kurek z wodą. Następnie świeży, pachnący, udajesz się do kuchni, aby zjeść dobre, lecz lekkie śniadanie, aby podczas tej ważnej dla wszystkich uczniów daty nie mieć niestrawności żołądka. ,,Śniadanie zjedzone, prysznic wzięty” – myślisz i ruszasz w świat literatury, dziwnych zadań matematycznych, nudnej historii a także astronomicznych bajek. W drodze do szkoły katujesz się pytaniem: ,,dlaczego właśnie ja muszę się uczyć tego, co w ogóle mnie nie dotyczy?”. Gdy już zobaczyłeś budynek, myślisz nad planem ucieczki, lecz równocześnie lampka w Twojej małej głowie, uświadamia Ci, że, niestety, odwrotu nie ma. Wchodzisz do sali, w której ludzie pochłonięci są do reszty rozmawianiem na tematy bliżej nieznane. Starasz się zająć miejsce w kącie sali, gdzie absolutnie nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Udaję Ci się zaliczyć kolejny etap, jakim jest apel. Spokojnie, lecz z elegancją udajesz się do klasy, aby poznać wychowawcę i swoich nowych przyjaciół. W klasie panuje nerwowa atmosfera, każdy jest spięty a równocześnie chce się zaprezentować z jak najlepszej strony, co nie wszystkim się udaje. Pierwszy dzień mija niemrawo, ale wychodząc z klasy masz dziwne przeczucie, że z dnia na dzień coraz bardziej będzie Ci się chciało tam wracać. Drugi, jak i trzeci dzień, w mojej subiektywnej opinii, niczym się nie różnią, ponieważ i uczniowie, i nauczyciele chcą spokojnie, etapami przyswajać rutynę codziennego odwiedzania tego miejsca, tak więc na lekcjach każdy udaje postawę człowieka zainteresowanego i wsłuchanego w to, co bezpośrednio mówi do nich nauczyciel. Na pierwszych lekcjach nie może być to nic innego jak kryteria oceniania, zasady BHP i tym podobne.
Następnego dnia pomyślałem "w Stasiu będzie luźno", zwlekając się z łóżka, aby oddać się codziennej wyżej wymienionej rutynie, lecz wciąż, również w drodze do szkoły, nachodziła mnie myśl aż, o trzech godzinach języka polskiego, które niestety musimy dzisiaj odpokutować zgodnie z planem lekcji. Wiedziałem, że coś złego się wydarzy – to wisiało w powietrzu. Gdy Pani Profesor zaczęła katować nas pytaniami odnośnie fonetyki, morfologii, frazeologii, a także składni, byłem bliski odstrzelenia sobie głowy. Jak się później okazało, to nie wszystko. Nauczycielka miała jeszcze w zanadrzu asa, którego potem ukazała nam w postaci felietonu, a także przedstawienia artystycznego dowolnego przez nas wybranego mitu. Mogę tylko dodać, że na notatki, z których miałem utworzyć pracę domową, zabrakło mi marginesu. Na pozostałych zajęciach też się nie nudziłem.
Podsumowując, IV LO im. Stanisława Staszica, jest bardzo dobrym wyborem dla osób, które posiadają ambicje i poważne plany dotyczące swojej przyszłości, jak i dla osób, które nie są jeszcze pewne swoich planów. To właśnie tu odpowiesz sobie na zadane wyżej pytania, a także zmienisz zdanie na temat otaczającego Ciebie świata. Nauczyciele wydają się być wyrozumiali, lecz po 3 dniach nie jestem w stanie określić ich szczerych zamiarów. Najważniejsze jest to, że Staszica tworzy społeczność, która wydaję się być mądra i poukładana. Już także moja społeczność.
Bartosz Trela, 1LS
|
Oj, szczera prawda, szczera...